02/05/2026
𝗪𝗿𝗮𝗰𝗮𝗷𝗮̨𝗰 𝗱𝗼 𝗻𝗮𝘀𝘇𝗲𝗷 𝗼𝗽𝗼𝘄𝗶𝗲𝘀́𝗰𝗶 🙂 𝗣𝗮𝗻𝗱𝗲𝗺𝗶𝗮 𝘀𝗶𝗲̨ 𝘀𝗸𝗼𝗻́𝗰𝘇𝘆ł𝗮, 𝟮 - 𝟯 𝗹𝗮𝘁𝗮 𝗱𝘇𝗶𝗮ł𝗮𝗹𝗻𝗼𝘀́𝗰𝗶 𝗷𝘂𝘇̇ 𝘇𝗮 𝗻𝗮𝗺𝗶, 𝗮 𝗽𝗼𝘁𝗲𝗺 𝗺𝗶𝗮ł𝗼 𝗯𝘆𝗰́ 𝗷𝘂𝘇̇ 𝘁𝘆𝗹𝗸𝗼 𝘇 𝗴𝗼́𝗿𝗸𝗶…𝗱𝘇𝗶𝗲𝗻́ 𝗱𝗼𝗯𝗿𝘆
Przeżyliśmy lockdawny, rekordową inflację, polski (nie)ład, kryzys energetyczny i paliwowy, a także zmianę pokoleniową na rynku pracy. Co ważne jednak, wciąż z entuzjazmem rozwijaliśmy naszą markę.
Przełomowym był dla nas cały 2024 rok. Jak się okazało, jednym z kluczowych czynników naszego dalszego progresu, był mój wyjazd do Accademia Internazionale dell'Arte Casearia we Włoszech. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem, bo jechałem tam głównie z myślą o mozzarelli i innych serach typu pasta filata, ale to właśnie tam nauczyłem się pracować z pleśniami. Przede wszystkim jednak moja żona wróciła wtedy na full time do serowarnii, bo z naszej Jagienki zaczął być już całkiem niezły szogun 🥹🤪 Mimo że jej powrót nastąpił szybciej niż planowaliśmy, to jednak właśnie ona wniosła tyle dobrej energii, serdeczności i otwartości w stylu naszego serwisu (Tutaj miejsce na ochy i achy ‼). W tym roku także, wzięliśmy udział w rekordowej liczbie festiwali, pikników, targów i wszelakich imprez plenerowych we Wrocławiu i bliskich okolicach. Pracowaliśmy 7 dni w tygodniu od kwietnia do późnego października. Na weekendy braliśmy udział w festiwalach od rana do wieczora, a w krótkich okresach przerw technicznych, nadrabialiśmy produkcję. Tylko my wiemy, ile na prawdę nas to kosztowało, ile trudu i wysiłku musieliśmy włożyć, żeby to wszystko pospinać. Teraz często śmiejemy się z różnych sytuacji, ale wtedy bywało, że wcale nie było nam do śmiechu. W ciągu zaledwie jednego roku, udało nam się wielokrotnie przekroczyć granice, które wcześniej uznawaliśmy za niemożliwe:
👉 Przerobiliśmy 125.000 (słownie sto dwadzieścia pięć TYSIĘCY) litrów mleka
👉 Uwarzyłem około 25.000 (słownie: dwadzieścia pięć TYSIĘCY) kilogramów sera
👉 Wzięliśmy udział w 20 festiwalach zachowując przy tym standardowy tydzień pracy sklepiku i targów w weekendy
👉 Zrealizowaliśmy rekordową liczbę 248 zamówień świątecznych w święta bożego narodzenia
W tym miejscu zapytacie pewnie - dlaczego tak decydowaliśmy, przecież nikt nam pistoletu do głowy nie przykładał? Cóż, żeby się rozwijać, musieliśmy robić sery, żeby móc robić sery. Wiem, jak to brzmi, ale tak właśnie było. Nie mieliśmy kapitału, a w związku z profilem naszej działalności, byliśmy i jesteśmy na liście wykluczeń z większości programów unijnych i innych form wsparcia finansowego. Uprzedzając 😇 Nie, nie mieliśmy tej świadomości, gdy zakładaliśmy serowarnie. Wtedy mówiono nam, że nie ma środków z uwagi na covid. Dopiero kilka lat później okazało się, że listy wykluczeń i tak nas dyskwalifikują. To znaczy, że każdą inwestycję musieliśmy sfinansować ze swoich środków, które najpierw musieliśmy zarobić. Cóż, nikt nie mówił, że będzie lekko, co nie? 😄 Bez wątpienia, wyjątkowym był dla nas cały 2025 rok, swoista wisienka na torcie, kiedy to otrzymaliśmy tytuł w kategorii "biznes" oraz zdobyliśmy pierwszy złoty medal na światowym konkursie serów w Concours de Lyon
Mamy głębokie przekonanie, że udało nam się w pełni rozwinąć skrzydła. Nie tylko z uwagi na wysokiej jakości produkt, ale przede wszystkim z uwagi na pozytywne doświadczenia i serdeczność, która jest dla nas tak istotna. Bezsprzecznie czujemy dumę i wielką satysfakcję z tego, w jaki sposób udało nam się stworzyć i ustabilizować naszą markę. Przede wszystkim jednak, jestem ogromnie dumny, że dzisiaj jesteśmy w ścisłej czołówce polskich serów farmerskich i rzemieślniczych dostrzeganych coraz bardziej poza granicami naszego kraju. Głęboko wierzymy, że w prawdziwym rzemieślniczym produkcie, zawiera się relacja społeczna. Jestem poruszony, że poprzez swoją wiedzę i umiejętności, mogę wyrażać region, w którym żyję i warzę sery dla Was, a zatem reprezentuje także Was ❤❤❤
I wciąż nie dowierzam, że 5 lat temu, nie wiedziałem co to jest brevibacterium Lines🫣
Pamiętajcie, że wracamy już w czwartek 07 maja w samo południe
Psssttt, oba medalowe sery będą z nami 🔥