Rolniczy Handel Detaliczny Damian Gregorczyk

Rolniczy Handel Detaliczny Damian Gregorczyk Małe gospodarstwo rolne z pozoru takie jakich wiele w naszym regionie, ale czy tak jest?

przekonajmy się � Gospodarstwo znajduje się w miejscowości Błędowo w powiecie Ostrołęckim

09/06/2026

Hejooo!

Nie macie co robić, nudzi was życie na maksa? Macie przerwę w pracy, czekacie na kogoś albo na coś? To wskakujcie na ławkę! Pozgrabiamy razem siano, pokrzyczymy do siebie jak stadko rozentuzjazmowanych gęsi, bo o normalnej rozmowie tu mowy nie ma – tu się albo krzyczy albo nie słyszy rozmówcy 😆 Ja w tym czasie przynajmniej nadrobiłem zaległości zakupowe na Allegro. Portfel trochę pojękiwał, ale sumienie mówiło „dobra robota”. Słońce świeci jak na zamówienie, trawa pachnie obłędnie, a oko można nacieszyć, bo okolica taka fajna dzicz, że aż chce się posiedzieć i pogapić 😎

Hejo! Mleko do Jednorożca dotarło z mega opóźnieniem, ale w końcu dowiezione. Trochę obowiązków mi dziś wyskoczyło dlate...
08/06/2026

Hejo! Mleko do Jednorożca dotarło z mega opóźnieniem, ale w końcu dowiezione. Trochę obowiązków mi dziś wyskoczyło dlatego nie udało się wcześniej. Sorry! U nas standard: podlewamy, ogarniamy zwierzaki, zbieramy jajka. Zostało jeszcze trochę rzeczy do posadzenia, ale ogólnie dajemy radę. Sery zrobię dopiero w środę (jutro jadę pomóc zgrabiać ), więc znowu będą dostępne w środę wieczorem. A Wam mega dzięki za długi weekend czerwcowy! Lodówka już od środy rano była pusta, a my sprzedaliśmy ponad 50 kg produktów — jak do tej pory nasz rekord!

Dzięki i smacznego

Hejo! Dawno mnie nie było, ale życie tu jakoś tak przyspieszyło. Dni coraz dłuższe, a czasu jakby coraz mniej.Trochę war...
01/06/2026

Hejo! Dawno mnie nie było, ale życie tu jakoś tak przyspieszyło. Dni coraz dłuższe, a czasu jakby coraz mniej.Trochę warzyw wysadziliśmy, coś posiane, dzisiaj łąki skoszone i od razu się rozpadało – klasyka. W tym roku chyba wypadło na mnie "że jak on skosi to pada, zapinajta grabarki i jadziem szynko zbierać. Matka dzieci zganiaj!" Zostało nam jeszcze około 2000 sadzonek kapusty. Jak ktoś czuje w sobie moc i ma ochotę na zabawę z kapustą– piszcie, dogadamy się. Mućka powoli wraca do formy i daje radę, niestety królik powiedział „pas” i się poddał
Sery cały czas idą, mleko płynie więc mimo wszystko jest dobrze. Najmłodszym wielbicielom naszych produktów (a jest ich dużo) wszystkiego najlepszego z okazji dnia dziecka. Pijcie mleko a będziecie wielcy jak kolega Krzychu, kto zna ten wie 😉

Hejo!Do Jednorożca rano dostarczone świeże mleczko z porannego udoju także łapcie.Co u nas? Dziś udało się trochę odpocz...
26/05/2026

Hejo!
Do Jednorożca rano dostarczone świeże mleczko z porannego udoju także łapcie.
Co u nas? Dziś udało się trochę odpocząć ale koniec tego lenistwa i od jutra działamy na pełnej! Sytuacja z mamutką wygląda tak że żadnych niedoborów nie ma bo badaliśmy krew ale z wyników wyszlo że ma jakąś kontuzję, pomagamy jej wstać i obserwujemy. Czeka nas trochę pracy w tunelach i liczę że jutro już będzie trochę chłodniej. Mama odwiedzona i kwiaty wręczone oraz złożone życzenia, wam wszystkie mamy które nas obserwujecie też z całego serducha życzę wszystkiego co najlepsze a przede wszystkim zdrowia i spokoju no i zadowolenia z pociech. Wszystkiego dobrego i do zobaczemia.

hejooo!!! Kolejny tydzień za nami, wtorkowy optymizm trochę przygasł, ale o tym za chwilę. Co się działo?Jeszcze parę he...
24/05/2026

hejooo!!!
Kolejny tydzień za nami, wtorkowy optymizm trochę przygasł, ale o tym za chwilę. Co się działo?
Jeszcze parę hektarów zaoraliśmy, folię w końcu naciągnęliśmy na tunele (i co najważniejsze — nawet nie usłyszałem, że jestem gorszym wyzyskiwaczem niż świętej pamięci dziadek 😂 ). Druga mućka się wycieliła, trochę o ziołach się douczyłem i to by chyba było na tyle z pozytywów A teraz to, co wkurzyło:
Królica odrzuciła młode jak ostatnia suka(nie obrażając tu samicy psa). Jeden maluch jak Dorota go znalazła — już zimny. Drugi żyje, trzeci dzień dostaje mleko ze strzykawki i walczy jak wojownik. Matka za to dostała oficjalne zaproszenie na obiad za jakieś dwa miesiące 😬 Do tego druga świeżo wycielona mućka nagle zaniemogła, bidulka. Leżała, nie wstawała… Wapń w zastrzykach, wlewka, przekonywanie że to nie czas na zejście ze sceny, podnoszenie… 5 godzin z nią spędziłem jak przy dziecku. W końcu stoi, skubie siano, wymię odpuściła niesamowicie a i samego cielaka trochę przenosiła, wszystko to spowodowało że organizm upomniał się o swoje. Weterynarze Ci godni zaufania mają weekend i wyłączone telefony a ktoś z przypadku wolałbym żeby się z naszymi mamutkami nie zadawał. Jutro jeszcze witaminy i trzymam kciuki żeby wszystko wróciło do normy. Zdenerwowanie sięgnęło zenitu a ja nie lubię się denerwować. Poza tym standardowo: produkcja, rozwożenie, bieganie jak wariat. Żyję, walczę. Ta countryside era to na moje inaczej wygląda niż na Instagramie czy innych tiktokach 😂 idę pod prysznic i do spania, trzymajcie się

hejo! Jednorożec dziś w końcu zaopatrzony, choć z małą obsuwą — miał być wczoraj, ale wypadł nam wyjazd. Jutro dowiozę j...
19/05/2026

hejo!
Jednorożec dziś w końcu zaopatrzony, choć z małą obsuwą — miał być wczoraj, ale wypadł nam wyjazd. Jutro dowiozę jeszcze niewędzone. A co więcej?
Ziemniaki wreszcie posadzone, jedna mućka się wycieliła, druga zamiaruje. Deszcz popadał jak trzeba. Jedna królica się wykociła, drugą trzeba będzie znów zawieźć do kawalera. Kaczka wysiedziała jajka i teraz biega dumna z około dwudziestką pisklaków. Folie mam nadzieję, że w tym tygodniu w końcu naciągniemy na tunele. Zajęć jak zwykle więcej niż dnia, ale żyję sobie spokojnie pod kanką z mlekiem i daleko od wszystkich kłopotów tego świata 😅 jeszcze jak ostatni dureń w sobotę pracowałem w przeciągu i mnie trochę przewiało. Lekka gorączka i meeega katar, wstyd że to wystąpiło w drugiej połowie maja bo przez całą zimę nie zdążyłem się nawet przeziębić 🙄

Hejo! Wariatka wiosna nie daje odpocząć ani chwili… i wiecie co? To cholernie dobrze, bo jakbym miał więcej wolnego czas...
10/05/2026

Hejo! Wariatka wiosna nie daje odpocząć ani chwili… i wiecie co? To cholernie dobrze, bo jakbym miał więcej wolnego czasu to już bym sobie jak inni wymyślał różne choroby, schorzenia, alergie i egzystencjalne kryzysy. A tak – nie ma czasu na głupoty, tylko robota leci pełną parą Czwartek – szczerze? Nie mam zielonego pojęcia co robiłem. I nawet nie będę próbował sobie przypominać, bo życia szkoda.
Piątek – klasyka: rozwożenie towaru. Ostrołęka, pół powiatu od Baranowa w tamtą stronę i oczywiście Jednorożec musiał być zaopatrzony.
Sobota? Totalny rollercoaster!
Rano zrywka, żeby panu dziadkowi Bronkowi przygotować pod sadzenie ziemniaków. Chłopina ma koło 80 lat, a kartofli musi nasadzić jak co roku. Zero marudzenia, zero „czy się opłaci”, „czy sucho”, „czy ziemia dobra”. On po prostu wie, że jak wsadzi, to coś ukopie. Zmobilizował wszystkie dostępne siły i ziemniaki w ziemi. Trochę z opóźnieniem (zawsze robił to 1 maja), ale w myśl zasady „nie rabotajesz – nie kuszajesz” Nadzorował całą akcję z grabiami w ręku, bo choćby ogarnąć mu jak najlepiej on zawsze znajdzie coś do poprawienia. Człowiek nauczony szacunku do ziemi i zwierzaków, oraz miłości do tego co pokazał kiedyś odpajając źrebaka butelką.U nas w tym czasie przygotowywanie tuneli pod sadzonki.
Czy dajemy nawóz? No ba!
Pod ogórkowy tunel poszedł nawóz od świnek (na testy – podobno fajnie ogrzewa ziemię).
Pod pomidory solidna porcja od mamutek – aż mi się znudziło wozić. Przekopane, nawiezione do oporu. Teraz zostaje zagrabić, położyć maty i w sobotę może coś posadzimy… jeśli wiosna pozwoli. Poza tym rozwaliłem perz na miedzy, innemu sąsiadowi przewiozłem ziemi do warzywniaka (cieszę się, że chłop znalazł chęci,czas i miejsce na swój mały „kitchen garden” – Marta, jak to się poprawnie pisze😅 ). Na koniec dnia jeszcze kawałek mamuciej autostrady na pastwisko ogarnięty. W międzyczasie sery, sękacze i codzienne ogarnianie zwierzaków.
Niedziela – odrobinę chillu, ale i tak coś się podłubało. Trzeba naładować akumulatory przed kolejnym zwariowanym tygodniem: kołki, stara folia, nowa folia itp.
A tydzień zaczynamy tradycyjnie – od dostarczenia świeżego mleka do Jednorożca Jak Wam mija ta szalona wiosna? Też macie wrażenie, że dni lecą jak szalone, czy tylko u mnie tak? Do zobaczenia!

Hejo!  Ledwo mrugnąłem okiem, a już jest czwartek… Niedziela była dosłownie wczoraj, no nie? Resztę obornika udało się w...
07/05/2026

Hejo! Ledwo mrugnąłem okiem, a już jest czwartek… Niedziela była dosłownie wczoraj, no nie? Resztę obornika udało się wywieźć na pryzmę i niech sobie kompostuje w spokoju. Trawa posiana – zobaczymy, czy coś z tego wyrośnie. Umiarkowany optymizm w tej kwestii 😅 Gałęzie przycięte z głową żeby mi nie przeszkadzały, ale mamutkom cienia nie zabierać – trzeba znaleźć złoty środek. Płoty, druty, poprawki… klasyka. 😂Non stop w ruchu. Produkcja, pakowanie, wysyłki i rozwożenie – wszystko równolegle. A tu fotka poligonu, który w końcu trochę udało mi się ogarnąć i wyprostować. Daleko jeszcze do ideału, ale… idziemy do przodu. Zadowolony jestem. Pierwsze pole golfowe w powiecie ostrołęckim i to w naszym sołectwie 😂

03/05/2026

Hejo!

Co u nas? Jakoś się kręci, jak widać 😅 Dziś w końcu udało mi się trochę odpocząć, choć wczoraj do północy spawałem piecyk ale dzięki temu kolejne doświadczenie zdobyte 😅 zawsze mnie ciekawiło jak na Podlasiu robią sękacze ale teraz już wiem.

Dla tych, co nie wiedzą: sękacz to nie jest zwykłe ciasto. To prawdziwy król podlaskich stołów – wysokie, z charakterystycznymi „sękami”, pieczone warstwami na rożnie nad otwartym ogniem. Pachnie dymem, tradycją i tym czymś, co zostaje w pamięci na całe życie.

Skąd się wziął? Historia sękacza sięga średniowiecza. Najprawdopodobniej poznaliśmy go dzięki Jaćwingom – bałtyckiemu plemieniu, które kiedyś mieszkało na terenach dzisiejszego Podlasia i Suwalszczyzny. Technika pieczenia ciasta na rożnie była znana już wtedy i idealnie pasowała do otwartego ognia w chałupach.

Najpiękniejsza legenda mówi, że pierwsze sękacze upieczono w Berżnikach koło Sejn z okazji wizyty królowej Bony. Królowa tak się zachwyciła tym ciastem, że kazała je podać na weselu swojego syna Zygmunta Augusta. Od tamtej pory sękacz z „wiejskiego” wypieku stał się przysmakiem szlacheckim, a później na dobre zadomowił się w chłopskich chałupach.

Na Podlasiu sękacz to nie deser – to tradycja. Jest obowiązkowym gościem na weselach, komuniach, chrzcinach, urodzinach i wszystkich większych uroczystościach. Bez sękacza na stole po prostu „nie wypada”. Gospodynie z pokolenia na pokolenie przekazują sobie receptury (nawet 40–60 jaj na jeden duży sękacz!) i tajniki pieczenia. Najlepsze sękacze podobno wychodzą w okolicach Sejn, Huszczy i Suchowoli – tam jest prawdziwe zagłębie tego ciasta.

W 2011 roku sękacz suwalski i sejneński dostały status produktu tradycyjnego – i słusznie, bo to jeden z najbardziej charakterystycznych smaków Podlasia.

Na Kurpiach sękacz nie jest aż tak popularny, dlatego jak ktoś z Podlasia przywozi sękacz na imprezę, to zawsze robi furorę😎

A Wy jak macie z sękaczem? Jedliście kiedyś prawdziwy, pieczony na ogniu? Jaki jest Wasz ulubiony – klasyczny, z bakaliami, czy może z dodatkiem czegoś ekstra? I jak będziecie w okolicach Podlasia – koniecznie spróbujcie. To nie jest tylko ciasto, to kawałek historii na talerzu 😋

Dzięki wielkie dla pani Iwona Achrem za podpowiedzi i zwymiarowanie piecyka, to matka chrzestna tego projektu 😅

Halo Jednorożec 🦄 nie możemy was zostawić bez serów i mleka na majówkę także dowiezione i smacznego 😉
02/05/2026

Halo Jednorożec 🦄 nie możemy was zostawić bez serów i mleka na majówkę także dowiezione i smacznego 😉

Adres

Baranowo
06-320

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00
Sobota 09:00 - 17:00
Niedziela 09:00 - 17:00

Telefon

+48518582569

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Rolniczy Handel Detaliczny Damian Gregorczyk umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij