10/05/2026
Hejo! Wariatka wiosna nie daje odpocząć ani chwili… i wiecie co? To cholernie dobrze, bo jakbym miał więcej wolnego czasu to już bym sobie jak inni wymyślał różne choroby, schorzenia, alergie i egzystencjalne kryzysy. A tak – nie ma czasu na głupoty, tylko robota leci pełną parą Czwartek – szczerze? Nie mam zielonego pojęcia co robiłem. I nawet nie będę próbował sobie przypominać, bo życia szkoda.
Piątek – klasyka: rozwożenie towaru. Ostrołęka, pół powiatu od Baranowa w tamtą stronę i oczywiście Jednorożec musiał być zaopatrzony.
Sobota? Totalny rollercoaster!
Rano zrywka, żeby panu dziadkowi Bronkowi przygotować pod sadzenie ziemniaków. Chłopina ma koło 80 lat, a kartofli musi nasadzić jak co roku. Zero marudzenia, zero „czy się opłaci”, „czy sucho”, „czy ziemia dobra”. On po prostu wie, że jak wsadzi, to coś ukopie. Zmobilizował wszystkie dostępne siły i ziemniaki w ziemi. Trochę z opóźnieniem (zawsze robił to 1 maja), ale w myśl zasady „nie rabotajesz – nie kuszajesz” Nadzorował całą akcję z grabiami w ręku, bo choćby ogarnąć mu jak najlepiej on zawsze znajdzie coś do poprawienia. Człowiek nauczony szacunku do ziemi i zwierzaków, oraz miłości do tego co pokazał kiedyś odpajając źrebaka butelką.U nas w tym czasie przygotowywanie tuneli pod sadzonki.
Czy dajemy nawóz? No ba!
Pod ogórkowy tunel poszedł nawóz od świnek (na testy – podobno fajnie ogrzewa ziemię).
Pod pomidory solidna porcja od mamutek – aż mi się znudziło wozić. Przekopane, nawiezione do oporu. Teraz zostaje zagrabić, położyć maty i w sobotę może coś posadzimy… jeśli wiosna pozwoli. Poza tym rozwaliłem perz na miedzy, innemu sąsiadowi przewiozłem ziemi do warzywniaka (cieszę się, że chłop znalazł chęci,czas i miejsce na swój mały „kitchen garden” – Marta, jak to się poprawnie pisze😅 ). Na koniec dnia jeszcze kawałek mamuciej autostrady na pastwisko ogarnięty. W międzyczasie sery, sękacze i codzienne ogarnianie zwierzaków.
Niedziela – odrobinę chillu, ale i tak coś się podłubało. Trzeba naładować akumulatory przed kolejnym zwariowanym tygodniem: kołki, stara folia, nowa folia itp.
A tydzień zaczynamy tradycyjnie – od dostarczenia świeżego mleka do Jednorożca Jak Wam mija ta szalona wiosna? Też macie wrażenie, że dni lecą jak szalone, czy tylko u mnie tak? Do zobaczenia!