08/04/2026
⚠️😱Oto KOLEJNY przypadek masła dostępnego w Polsce - tym razem pod marką własną Aldi tj. Milsani gdzie kryje się surowiec, o którego pochodzeniu przeciętny konsument nie ma pojęcia.
Osobiście mam wrażenie, że do Polski coraz częściej trafia masło lub śmietanka pochodząca z różnych rynków, w tym spoza UE - czyli importowane np. z USA, Nowej Zelandii lub innych krajów.
Choć w tym przypadku opakowania nie mamią nas biało-czerwonymi serduszkami sugerującymi polskość jak w przypadku masła z sieci Stokrotka (link w komentarzu), to w składzie widnieje dokładnie ta sama, dająca do myślenia informacja:
„Miejsce pochodzenia śmietanki: UE oraz spoza UE”.
To potwierdzenie, że w środku może znajdować się surowiec, którego konsument nie jest w stanie jednoznacznie zweryfikować.
Jak pisałem ostatnio, w branży funkcjonuje handel tłuszczem mlecznym na dużą skalę - często w formie mrożonej - który może być przewożony na duże odległości (właśnie z USA czy Nowej Zelandii), rozmrażany i przetwarzany w Polsce, zanim trafi do sklepów w postaci gotowego masła.
Przy okazji warto zwrócić uwagę na różnice w standardach produkcji, o czym również mało konsumentów ma realnie pojęcie.
Na przykład w USA przy hodowli bydła dopuszcza się stosowanie niektórych hormonów wzrostu, takich jak rBST czy estradiol, a także różnych dodatków paszowych, które w Unii Europejskiej są surowo zakazane lub mocno ograniczone.
Surowiec importowany spoza UE podlega więc innym normom hodowlanym niż polskie mleko - i konsument nie ma możliwości zweryfikowania tego na etykiecie.
Ciekawostka jest taka, że w mediach często straszy się nas standardami krajów Mercosur przy imporcie mięsa czy innych produktów, podczas gdy standardy w USA w tym kontekście są bardzo podobne - i nikt w tym przypadku nie robi wokół tego medialnej sensacji. Na przykład dokładnie ten sam estradiol, który wykryto w wołowinie z Brazylii, jest tak samo dozwolony do używania w USA.
Warto też wiedzieć, że hodowla krów ma realny wpływ na jakość masła czy śmietanki, z której się je wytwarza. To, czym krowa jest karmiona i w jakich warunkach żyje, decyduje o smaku, składzie tłuszczu (tzw. profilu lipidowym) i wartości odżywczej mleka.
Przemysłowe farmy w USA często produkują mleko bardziej „jednolite”, które może mieć wyraźnie inne walory smakowe w porównaniu z dobrze znanym nam polskim mlekiem.
Oczywiście taki surowiec musi spełniać normy UE, aby trafić na nasz rynek, ale system kontroli opiera się głównie na certyfikacji i audytach - nie jest identyczny z rygorystycznym nadzorem nad całym procesem hodowli, jakim podlegają polscy/europejscy rolnicy.
Krótko mówiąc wybierając masło z dopiskiem „spoza UE”, wchodzisz więc de facto w obszar innych standardów i praktyk produkcji, których nie jesteś w stanie bezpośrednio sprawdzić.
Reasumując następnym razem, gdy zobaczysz na etykiecie masła dopisek „spoza UE”, miej świadomość, że to nie tylko kwestia odległości transportu, ale też różnic w standardach produkcji, a finalnie również walorach smakowych.
Jeśli zależy Ci na wspieraniu polskich rolników i polskiej produkcji, szukaj oznaczeń typu „Produkt Polski” lub „z polskiego mleka” etc. - to komunikaty, które dają większą pewność, że zarówno produkcja surowca, jak i gotowego produktu odbyła się w naszym kraju. Nawet jeśli jest to marka własna jakiejś sieci sklepów.
~Kamil