16/06/2025
Warto wiedzieć co i gdzie się kupuje. Często, gęsto w bardzo dobrej cenie 😁.
U nas jakość na pierwszym miejscu.
https://www.facebook.com/share/p/1AXkRZ2i8i/
🛒🌃Zapadł zmrok, więc dziś wyruszyłem zbadać kolejną sprawę w Biedronce pod osłoną nocy. Choć to czerwiec, to deszcz i wiatr po drodze podbijały we mnie jakiś dziwny lęk. Ale to nie pogoda. To atmosfera. Biedronka, zwykle głośna i ciepła, powiała chłodem niczym prosektorium mafii. Czuć było, że dzieje się coś złego.
Wchodzę.
Światła ledów migają jakby miały zgasnąć na zawsze.
Ale to nie one mnie niepokoją.
To mięso w lodówkach.
Śledzę nowy trop - cynk sprzedała mi moja informatorka - Grażynka -
powiedziała przez telefon, że karkówka pachnie porachunkami i utylizacją kapusi w finezyjny sposób. Wrzucona bez kości, ale dwa rodzaje. Na pierwszy rzut oka identyczne, ale w tej pracy nauczyłem się czytać między mięśniami.
Pierwsza wygląda uczciwie.
Miejsce chowu: Polska.
Miejsce uboju: Polska.
Czarna czcionka. Mocna, pewna, jak podpis świadka pod protokołem.
Ale potem biorę drugą.
I od razu czuję, że coś nie gra.
Etykieta mówi:
Miejsce chowu: Kraje UE.
Miejsce uboju: Kraje UE.
Ale kolor czcionki jest zupełnie inny.
Już nie ma czerni - wszystko zlewa się z resztą, jak dobry cyngiel na robocie, który ma się nie rzucać w oczy.
Przymykam powieki.
Otwieram je znowu.
Nic się nie zmieniło.
To nie sen.
Grażynka pojawia się obok bez słowa.
Nie musimy rozmawiać, ale i tak mówi:
- Znowu to samo.
- UE... - mruczę. - Czyli co?
- Czyli wszystko i nic.
Może być Rumunia. Może być Hiszpania. Może być świnia, co całe życie mieszkała w busie i rozjechał ją TIR na granicy.
Patrzę na nią.
Ona patrzy na mnie.
- A ubój?
- A ubój? - powtarza. - Pewnie gdzieś po drodze. Może w Austrii, może w ciężarówce. Wiesz, jak jest.
- Czyli niewiadomo skąd i niewiadomo gdzie.
Karkówka znikąd.
Zaczynam składać sobie obraz w głowie.
Dwie karkówki. Jedna z Polski - podpisana jak trzeba.
Druga - anonimowa, zmieszana, zamaskowana,
jak zwłoki najgorszego kapusia.
A potem uświadamiam sobie jeszcze jedno:
Ta z Polski ma wyraźną czarną czcionkę.
Ta niewiadomo skąd - blada, ledwo widoczna.
Jakby ktoś chciał, żebyś nawet nie zauważył.
Żebyś wziął, ale nie myślał. Bo musi zniknąć.
Wyciągam telefon. Robię zdjęcia. Dowód rzeczowy nr 1 i 2.
Zaraz trafią na widok opinii publicznej, bo trzeba uczulić społeczeństwo, zanim przełkną coś, czego przełykać świadomie może by nie chcieli.
Bo czasem karkówka to tylko karkówka, a czasem to tylko zasłona dymna, dla mięsa bez twarzy, bez wyraźnego, jednoznacznego pochodzenia.
Grażynka znika za regałem z pampersami. Zostaję sam z chłodem i pytaniami. Ale niektóre odpowiedzi chyba już znam.
Trzeba się ewakuować niepostrzeżenie. Chwytam więc za Amarenę i udając podpitego Janusza, lekkim chwiejnym krokiem omijam ochroniarza.
- Panie, wszystko gra? - pyta.
- Grrrra... - odpowiadam, zerkając przez ramię.
Wychodzę z Amareną w ręce i z kolejną sprawą do odnotowania w raporcie. Wsiadam do samochodu i znikam między strugami deszczu pod osłoną nocy.
📸 Zdjęcia etykiet w komentarzach.👇