23/05/2019
Czasem dostaję różne trudne pytania, na przykład: ,,Jak żyć?" lub ,,Co począć?". Najtrudniejsze jednak brzmi: ,,Na kogo zagłosować...?"
Odpowiadam wtedy zgodnie ze swoim sumieniem, że nie potrafię jednoznacznie na to pytanie odpowiedzieć, i że nie ma takiej partii czy ugrupowania, które mógłbym komuś polecić bez obawy, że za pół roku będę się musiał tego wstydzić. Przykro mi. Wiem, że jest wiele osób, dla których ten wybór jest banalnie łatwy, zazdroszczę im, ja nie mam jedynie problemu ze wskazaniem partii na które NIE głosować, a o które mi chodzi to wie każdy kto śledzi mój profil.
Ale dziś mnie olśniło. Zgubiłem już wszelkie opory. Zobaczyłem zdjęcia z konwencji Biedronia i będę głosował na ,,Wiosnę".
Oczywiście, możemy godzinami analizować programy poszczególnych partii, ważyć argumenty, kierować się wartościami patriotycznymi lub liberalnymi, przepuszczać obietnice polityków przez filtry ekonomiczne i światopoglądowe, decydować czy wolimy awanturniczych ale prawdomównych konserwatystów, czy uśmiechniętych ale zakłamanych zdrajców i agentów obcych państw.
I nagle dotarło do mnie, że to wszystko tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia.
Zobaczyłem zdjęcie wielkiego Franza Timmermansa, łapiącego wyborców na hotdogi, i zrozumiałem, że to TEGO właśnie szukam. Że tego podświadomie szuka każdy P***k.
Kawałka parówy w bułce, polanej sosem.
Czyż w końcu nie o to w życiu chodzi, żeby zapchać kichę...? Nawpierdalać się, beknąć, pierdnąć i jebnąć w kimę? Czy nie to jest istotą bytu...? Esencją egzystencji...?
Czy nie do tego właśnie zostaliśmy powołani przez Stwórcę...?
Przyjechał pańcio z Unii, założył rękawiczki i nakarmił głodnych Polaczków kawałkiem zmielonego mięcha. A do tego pięknie się z Robertem uśmiechali.
Głupi eurosceptycy i tak powiedzą, że to za mało...