01/07/2025
Stoję tu od dawna. Nie wiem ile lat, nie liczę ich. Po prostu rosnę. Pamiętam, jak ziemia pachniała inaczej, jak wiatr przynosił głosy dzieci, które dziś mają już swoje wnuki. Pamiętam kobiety, które siadały w moim cieniu, żeby odpocząć od słońca. I mężczyzn, którzy wracali z morza i kładli się na chwilę pod moimi gałęziami, zanim znów ruszyli do pracy.
A potem wszystko się zmieniło. Morze zaczęło przynosić innych ludzi. Zziębniętych. Milczących. Czasem przerażonych. Czasem z niczym więcej niż dzieckiem na rękach.
I oni też usiedli pod moimi gałęziami. I zaczęli od nowa.
To oni dziś mnie pielęgnują. To ich dłonie zbierają moje owoce, przycinają gałęzie, z czułością nalewają oliwę do butelek. Bo ta oliwa to dla nich coś więcej niż praca. To dowód, że jeszcze można być potrzebnym. Że nawet jeśli wszystko stracisz, możesz znów coś stworzyć.
Że można zacząć od drzewa. Od ziemi. Od kropli.