20/05/2022
Dziś dzień trzmiela - warto opowiedzieć dzieciom o tym jak ważna jest jego rola w przyrodzie, i ze nie trzeba się go bać, choć bzyczy :)
Dlaczego warto ograniczyć koszenie trawników
Trzeci rok promujemy trawniki zaniechane zamiast zajechanych, wykoszone obrzeża zieleńców, ścieżek i przedeptów przy zachowaniu wypełniających wolne przestrzenie łanów ziół i traw. Wykazujemy, że podcięte obrzeża to spełnienie obietnicy z przysłowia "kosiarka syta i łąka cała". Pokazujemy dobre praktyki, zacne przykłady, porównania, analizy, artykuły naukowe podnoszące różne aspekty wstrzymania się od koszenia do 15 sierpnia i/lub chociaż częściowego jego ograniczenia.
Jednak nienasycone brzuchy machin Wielkiego Obciachu warczą już od kwietnia. Być może dlatego w anglojęzycznych mediach społecznościowych po raz pierwszy w tym roku pojawiła się kampania (Maj bez koszenia). Kibicujemy jej wraz z naszą kampanią i hasłem
Nie chodzi o to by całkiem porzucić koszenie. Tylko by się trochę wstrzymać. Bo nie ma łąki bez koszenia. Koszenie jest niezbędnym elementem kształtowania takiego zbiorowiska roślinnego jak łąka. Chodzi zatem o to by trawniki kosić rzadziej. Tak rzadko jak to jest potrzebne by mogły rozkwitnąć na nich naturalnie pojawiające się kwiaty.
Dzięki Waszemu zaangażowaniu, coraz więcej osób jest świadoma zniszczeń wyrządzanych przez nadmiarowe koszenie i coraz więcej miast adaptuje się do zmian klimatu. Partyzancka robota polega w tym przypadku na pisaniu petycji, podpisywaniu tych istniejących, pogłębianiu wiedzy na temat zalet zaniechanych trawników, zarówno wiedzy własnej jak i osób w najbliższym otoczeniu.
Ma to sens bo choć bezmyślni pozostają nieprzejednani to i tak coraz więcej miast deklaruje, że będzie ograniczać wydatki na koszenie. Tak poczynione oszczędności w miejskich kasach mogą być przeznaczone na nowe nasadzenia drzew i krzewów, ich badania i w razie konieczności pielęgnacje.
Oczywiście w obrębie miasta są też obszary, w których regularne koszenie jest i raczej powinno być utrzymywane. Regulują to odrębne przepisy o utrzymaniu dróg lub inne względy racjonalne (murawy w parkach zabytkowych, oprawy parterów kwiatowych, zachowanie stożków widoczności na skrzyżowaniach, przejazdy kolejowe itp).
Rzadsze niż zwykle koszenie trawników w pobliżu miejsc zamieszkania wpisuje się w szeroki nurt poprawy jakości życia w mieście. Nie lubię zwrotu: "Kośmy rzadziej bo to bardziej ekologiczne". Zwrot "ekologiczne" zdaje się być niekiedy zapychaczem dyskusji dla jednych, a dla drugich płachtą na byka. Rzadsze koszenie i pozostawianie zaniechanych trawników jest bardzo praktyczne. Przeczytajcie kilka zalet zaniechanego trawnika:
🍀 trawnik zaniechany obniża poziom zanieczyszczeń,
🍀 spełnia w mieście rolę łąki antysmogowej,
🍀 przyczynia się do lokalnego obniżenia temperatury i ograniczenia miejskich wysp ciepła,
🍀 ma zdolność do ponadprzeciętnej chłonności wody, dzięki temu m.in. zmniejsza ryzyko podtopień w następstwie nawałnic,
🍀 daje szansę na bioróżnorodność i powrót zapomnianych gatunków roślin zielnych,
🍀 jest schronieniem, miejscem lęgów, wychowywania młodych i żerowiskiem dla drobnych kręgowców tj. ptaki, jeże, ryjówki,
🍀 pozostawiony w spokoju nie wzbudza tumanów pyłu i pyłków,
🍀 przez niepobudzanie nadmiarowym koszeniem nowego cyklu kwitnienia skraca okres pylenia traw,
🍀 obniża poziom hałasu,
🍀 zwiększa wilgotność powietrza w swoim pobliżu, co działa zbawiennie na zdrowie wszystkich,
🍀 staje się pożytkiem dla dziko żyjących zapylaczy: pszczolinek, miesierek, murarek, trzmieli...
Ku chwale zieleni!
patronite.pl/partyzantka
foto: Plantlife: saving wild plantacji